Brexit jest faktem. Teoria, a praktyka - dwa różne światy

Rację ma pan Mikołaj Barczentewicz, który twierdzi, że Brexitu nie było. Ale studzę emocje, bo niestety tylko od strony techniczno-teoretycznej. Od strony praktycznej sprawa wygląda zupełnie inaczej. Piszę to z punktu widzenia praktyka Unii Europejskiej i jej gorącego zwolennika.

Artykuł, do którego się odnoszę, znajdą państwo tutaj.


1. Formalnie jeszcze nie wyszła, zaś referendum w Wielkiej Brytanii wiążące nie jest, zgoda. Wielokrotnie podkreślano, że to referendum nie jest wiążące, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie wyrzuci jego wyników na śmietnik. To byłby polityczny koniec. Więc niestety Brexit jest faktem.

2. Pełna zgoda, nie dojdzie do niezwłocznego, jednostronnego wypowiedzenia traktatów unijnych.

3. Społeczeństwo brytyjskie wypowiedziało się w kwestii przynależności do Unii Europejskiej. Kolejnym krokiem będą negocjacje na linii Commonwealth - UE. Pewne jest, że potrwają wiele miesięcy, tym bardziej, że Wielka Brytania ma sporo do stracenia, a tym razem negocjacje będą bardzo twarde. W interesie wysp leży przynależność do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu, a najlepiej Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Biorąc pod uwagę, że główne państwa unijne będą jednak dążyły do pogłębiania własnej integracji, może to grozić tym, że podyktują takie warunki, na które Zjednoczone Królestwo nie będzie mogło przystać. Trzeba pamiętać przy tym, że raz uruchomiony Artykuł 50 TUE, musi zostać doprowadzony do końca, nie przewidziano możliwości odstąpienia od niego. Wszystko to może skutkować tym, że WB ciężko będzie stworzyć "jasny plan". Nie dość, że do niego daleko, to wręcz może być poza zasięgiem.

4. To już tak naprawdę kwestia nazewnictwa, która niewiele zmienia. Zarówno Szkoci jak i Irlandczycy pragną w UE pozostać. Żeby tak się stało, muszą uzyskać niepodległość, czego wykluczyć nie można. Jest wysoce prawdopodobne, że ten temat powróci ze zdwojoną siłą. Tak, czy inaczej, prawdopodobnie przez pewien czas znajdą się poza Unią i staną przed koniecznością podpisania nowych traktatów akcesyjnych, a to już może nie być takie proste i oczywiste. Semantykę można sobie darować.

5. Chciałbym w to wierzyć. Niestety, tak jak podpowiadała mi intuicja w kwestii tego, czy dojdzie do Brexitu, czy nie, tak tutaj podpowiada mi, że tak się nie stanie. Choćby z przyczyny, o której napisałem na wstępie. Trzymam kciuki, aby miał pan rację. I zostawiam to w sferze marzeń.

Niestety, farewell Great Britain, welcome little England.
Trwa ładowanie komentarzy...