Brexit - co nas czeka, już się zaczęło

Nacjonalizm wygrał ze zdrowym rozsądkiem, Brytyjczycy zdecydowali się opuścić szeregi Unii Europejskiej. Co nas czeka? Słów kilka na ten temat, krótko i na temat.

Kiedy w trakcie ostatnich wyborów parlamentarnych na wyspach, premier Cameron (już się podał do dymisji) obiecał przeprowadzenie tego referendum, zdecydowanie nie zakładał takiego obrotu spraw. Scenariuszy jest kilka, jedne bardziej, inne mniej prawdopodobne, ale wszystkie są w rzeczywistym zasięgu najbliższych dni, tygodni, miesięcy i lat.



Warto tutaj zaznaczyć, że najsilniejszą grupą, która opowiadała się za pozostaniem w Unii Europejskiej byli ludzie młodzi (18 - 24), przeszło 75% zagłosowało przeciw Brexitowi. W grupie 25-49 56% tak samo, dalej tendencja malała. To jest o tyle ważne, że efekty referendum będą najbardziej odczuwalne właśnie dla ludzi młodych, i to oni mogą się czuć najbardziej zawiedzeni. Dlaczego?

1. Gospodarka. Proces wystąpienia z UE potrwa wiele miesięcy, w trakcie których Brytyjczyków czekają bardzo trudne negocjacje. Raz uruchomiona procedura Artykułu 50 (jedyna droga wyjścia z UE) nie może zostać wstrzymana. Pytanie, jakie będą warunki Brexitu? Przy dobrym scenariuszu, zakładającym silną współpracę handlową, wyspiarze uchronią się przed recesją, choć wzrost gospodarczy będzie niewielki. Przy najgorszym scenariuszu, nieprzystąpienie przez Commonwealth do Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu i do tego niepodpisanie porozumienia dot. Europejskiego Obszaru Gospodarczego, doprowadzi do regresu gospodarczego, nawet na poziomie -2,2% PKB. Tym bardziej, że UE będzie teraz grała ostro. Ponieważ zgodnie z art. 50 odwrotu nie ma, unijne stanowisko będzie bardzo twarde i obliczone na zysk państw członkowskich. Brexit to strata dla wszystkich, ale największa dla wyspiarzy.

2. Wzrost napięcia społeczno-politycznego. Po stosunkowo niedawnym referendum dot. wyjścia Szkocji ze Zjednoczonego Królestwa, tendencje odśrodkowe mogą znów wziąć górę. Tym bardziej, że Szkoci i Irlandczycy bardzo głośno solidaryzują się z UE. Niestety kolejne podziały niekoniecznie przyniosą coś dobrego. Dołóżmy do tego skrajny nacjonalizm, przed którym Brytyjczycy otworzyli swoje drzwi i mamy mieszankę wybuchową. Wprost idealne warunki do rozwoju dla ludzi młodych.

3. Osłabienie pozycji Zjednoczonego Królestwa na arenie światowej. W dobie globalizacji nawet tak silne gospodarki jak brytyjska, czy niemiecka, nie mają co się równać z Chinami, Indiami, czy Brazylią. Europa się starzeje, rozwija powoli, reaguje ociężale. Silna jest jedynie jako jedność - państwa, które wypadną z unijnego klubu, prędzej, czy później skończą na światowym marginesie. Unia Europejska to najwieksza światowa gospodarka, ale tylko liczona jako całość.

Co zaś to wszystko oznacza dla Polski?

1. Turbulencje na rynkach finansowych dotkną także nasz rodzimy rynek. Giełdy już spadają, w trakcie pisania tego tekstu, na naszej polskiej na plusie utrzymał się jeszcze WIG20. Nasza waluta już osłabła, zaś Ministerstwo Finansów odwołało zaplanowany na poniedziałek przetarg na obligacje.

2. Brexit wytnie z wysp wielu polskich imigrantów. Do tej pory brytyjski rynek pracy był dla nas całkowicie otwarty. Teraz do gry wejdą bardzo rygorystyczne przepisy, które ograniczą dostęp do wyspiarskiego rynku pracy. Rzecz w tym, że do związanych z tym egzaminów, będą musieli przystąpić również ci Polacy, którzy na wyspach już są i tam pracują.

3. Niewykluczone, że dojdzie do rewizji budżetu unijnego. Mniej funduszy we wspólnej kasie, to mniej środków na rozwój i unijne programy. Przy rewizji możemy zapomnieć o 400 mld jakie zostały poprzednio wynegocjowane.

4. Powstanie Unia Europejska dwóch prędkości. Nasi zagraniczni partnerzy przestaną się oglądać na hamulcowych pogłębiania integracji. Kraje Beneluksu, Niemcy, i nie tylko będą zacieśniały współpracę, strefa euro będzie się konsolidować, zaś wszyscy pozostali będą się temu przyglądać z unijnych peryferii. Zwycięży tutaj zwykły pragmatyzm - po co oglądać się na państwa które hamują rozwój i integrację? Szkoda czasu.

Tak więc to co nas czeka, już się zaczęło. To tylko niektóre z wielu elementów, będących skutkami Brexitu. Rzeczywistość pokaże, czy czeka nas czarny scenariusz, czy może nieco bardziej raźny. Jednak powinniśmy z tego wyciągnąć lekcję, bardzo trudną lekcje, bo opartą nie na populiźmie, a na doświadczeniu, argumentach i twardych danych. Bezrefleksyjnie popieranie skrajności takich jak nacjonalizm, doprowadzi nam państwo do zguby.
Trwa ładowanie komentarzy...