O autorze
Dostępne kanały:
Facebook, Twitter, Instagram.

Młody warszawiak i równolatek polskiej demokracji.
Szef gabinetu Posła do Parlamentu Europejskiego Dariusza Rosatiego, przewodniczący Stowarzyszenia "Młodzi Demokraci" w Warszawie.

Realista, organizator, społecznik, rekonstruktor. Ukończył studia z zakresu Negocjacji w Dyplomacji na Collegium Civitas. Zawodowe doświadczenie zdobywał jako menedżer w warszawskich klubach muzycznych oraz właściciel małej firmy usługowej. Przez sześć lat rozwijał jako wieloletni członek zarządu Polskie Stowarzyszenie Prointegracyjne Europa. Członek Platformy Obywatelskiej.

Od niemal pięciu lat jest bliskim współpracownikiem profesora Dariusza Rosatiego, jako dyrektor jego biura w Sejmie RP a następnie szef gabinetu w Parlamencie Europejskim. Wraz z prof. Rosatim zainicjował projekt „Kompas Edukacyjny”. Dzięki współpracy z Polską Akademią Nauk i Europejską Akademią Dyplomacji brał udział w programach NATO Staffers i Visegrad School of Political Studies. Uczestniczył w seminariach Rady Europy reprezentując zarówno Polskę, jak i państwa Grupy Wyszehradzkiej.

W czasie wolnym zajmuje się rekonstrukcjami działań polskich jednostek specjalnych, grą na pianinie oraz żeglowaniem po morzu i śródlądziu.

Czy po dobrej zmianie czeka nas lepsza?

Obecny rząd wprowadza „dobrą zmianę”. Tak jak każdy poprzedni. Od Platformy Obywatelskiej, przez SLD i wszystkie poprzednie. Każda zmiana była „jakaś”, czy dobra? Nie zawsze. Nazewnictwo nie załatwia sprawy. Czy możemy zatem liczyć na prawdziwą „lepszą zmianę”?

Spory ideologiczne i polityczne to jedno. Niemal każdy z nich, obwarowany zdrowym rozsądkiem i konstruktywną krytyką może mieć sens, jeśli tylko zadbać o jego wysoki poziom. Problem tworzy się w sytuacji, w której taki spór przykrywa wszystko inne, a politycy przestają myśleć o tym co najważniejsze. Każdy jeden rząd potrafi wywrócić wszystko do góry nogami, nie oglądając się na koszty rozmaitych decyzji, nie tylko w wymiarze finansowym. A są pewne elementy, które powinny być trwałe i niezmienne. Z pewnością nie wymieniłem wszystkich, niemniej jednak to co znajdą państwo poniżej, powinno być wdrukowane w rządy każdego ugrupowania politycznego. Czas zacząć tego pilnować.



1. Stop populizmowi

Nie ma co kryć, że do populizmu ucieka się wielu polityków. Jedni w większym stopniu, inni w mniejszym, ale jest to niesłychanie szkodliwe narzędzie polityczne, zarówno z punktu widzenia państwa, jak i całego społeczeństwa. Tym bardziej, jeśli niemal połowa Polaków deklaruje brak zainteresowania sceną polityczną (vide raport CBOS z 2015 roku). Tymczasem bez świadomości bieżących wydarzeń i punktu odniesienia w solidnej edukacji, populistyczne hasła trafiają na bardzo podatny grunt. Efektem tego jest słaba klasa polityczna pełna ludzi niemal całkowicie pozbawionych poczucia misji i silnego kręgosłupa. Pamiętajmy, że złych polityków wybierają mądrzy ludzie, którzy w dniu wyborów zostają w domu. Zaś hasła „mój głos i tak nic nie zmieni”, albo „nie mam na to czasu” proszę włożyć między bajki. Bo pierwsze to czysty nonsens, a co do drugiego – warto wykazać się minimum solidarności społecznej i go znaleźć. Wszyscy tworzymy naszą wspólną rzeczywistość. Więc zacznijmy zwracać uwagę na hipokrytów, których polityka jest pełna.

2. Edukacja o państwowości

Jedną z fundamentalnych przyczyn obecnego stanu rzeczy w Polsce, jest brak świadomości co do zasad funkcjonowania państwa. Nie chodzi tu o model nauczania, czy system sam w sobie (choć od dawna opowiadam się za wprowadzeniem części rozwiązań z systemu fińskiego – zainteresowanych odsyłam do krótkiego podsumowania), ale podstawy wiedzy od makro i mikroekonomii, poprzez zakres kompetencji Prezydenta RP, na wypełnianiu PITa skończywszy. Szkoła nas tego uczy? Albo nie, albo w sposób nieużyteczny – jak szkolne lekcje z przedsiębiorczości. Jak więc młode pokolenie ma w pełni rozumieć mechanizmy jakie zachodzą w polityce, albo jakimi prawami rządzi się rynek, skoro brak w tym zakresie właściwej wiedzy i wykształcenia? Wracamy tu niestety do podatności na populizm i jednej z przyczyn radykalizacji naszego społeczeństwa.

3. Stop mowie nienawiści

Nie może być nawet minimalnej zgody na hejt. Internet jest go pełen, do tego coraz cześciej przenosi się do rzeczywistości. Znieczula, wykrzywia, i dewastuje psychikę. Tak odbiorcy, jak i hejtera. Na to wszystko nakłada się panująca obecnie, szkodliwa ideologia nacjonalistyczno-katolska (nie katolicka, a już na pewno nie chrześcijańska), której wyznawcy działają w myśl zasady „jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciw nam”. Zgadzamy się na to? Nie sądzę.

4. Trójpodział władzy

Bezsprzeczny fundament demokracji. Stworzenie mechanizmów pozwalających władzy na pośrednie kontrolowanie sędziów, bezpośrednie prokuratorów, rozmycie podziału między władzą wykonawczą a ustawodawczą może doprowadzić jedynie do powtórki z rozrywki – autorytaryzmu. Dla każdego kolejnego ugrupowania wygrywającego wybory, może to być łakomy kąsek. Dlatego podstawowym obowiązkiem polityków, którzy wygrają wybory, będzie zlikwidowanie zmian szkodliwych i wzmocnienie trójpodziału władzy. A my, drodzy Polacy, musimy dopilnować, żeby tak się stało.

5. Racjonalna polityka gospodarcza

Można się spierać co do ideologii i doktryn, ale są pewne elementy gospodarki, które są niezmienne. Kiedy coś przynosi straty, to albo się to restrukturyzuje, albo likwiduje, albo prywatyzuje. Dosypywanie kolejnych milionów w upadłe przedsiębiorstwo nie rozwiąże żadnych problemów. Jak długo mamy jeszcze finansować przywileje górników i absurdalne pomysły górniczych związków zawodowych? Bo za nierentowne kopalnie, trzynastki, czternastki, barbórki, deputaty i inne cuda płacimy my wszyscy. A może lepiej pomóc pielęgniarkom? Prywatyzacja, likwidacja, racjonalizacja. Nie ma się co oszukiwać. To samo z KRUSem za który wszyscy płacimy. Niektóre sprawy trzeba załatwić. Raz a porządnie. Rodzina 500+? Ktoś zna przykład, kiedy rozdawnictwo pieniędzy w taki sposób przyniosło pozytywny skutek? Nie, polityczny zysk dla jednej partyjki to nie jest pozytywny skutek jakiego szukamy dla społeczeństwa.

6. Unia Europejska

Pomijając takie truizmy jak ten, jak wiele zawdzięczamy Unii Europejskiej, musimy pamiętać, że w dobie globalizacji Polska niewiele znaczy. Przykro mi, taka prawda. Nie w skali światowej. Ale spokojnie. Niemcy też. Tak samo Francja, Wielka Brytania, Holandia, Szwecja, itd. Świat jest ze sobą zbyt silnie powiązany, aby tak małe gospodarki miały jakikolwiek większy wpływ na rzeczywistość. Zwłaszcza, jeśli miałyby się mierzyć z takimi molochami jak Chiny, Indie, Brazylia, czy USA. Ale nr 1 na świecie jest właśnie Unia Europejska. Jako całość. Dlatego pomyślmy o przyszłości naszych dzieci i wnuków i zacznijmy myśleć o Federacji. Serio, nasza historia nie zniknie, kultura i zwyczaje nie zostaną wymazane, wciąż będziemy Polakami. Historia nie tworzy naszej przyszłości. Może nas uczyć na błędach, albo ograniczać. Mamy szansę współtworzyć niesamowity projekt, jakim jest Unia Europejska. Nie spartaczmy tego przez małostkowość, potrząsanie szabelką i garstkę zahukanych polityków, którzy zagraniczną rzeczywistość znają jedynie z ekranu telewizora. To oczywiście wymaga wizjonerstwa, zgody na pewną dawkę ryzyka, myślenia o przyszłości, zdolności do osiągania kompromisów i negocjacji. Innymi słowy, taki projekt wymaga mężów stanu, nie zaś tupiących nogami rozwydrzonych dzieciaków.

7. Kontynuacja działań poprzednich rządów

Nie było do tej pory rządu, który nie zrobiłby czegoś dobrego. Czemu więc każdy kolejny musi niemal wszystko wywracać do góry nogami? To, że nie zgadzamy się z kimś na poziomie ideowym, nie oznacza, że każda decyzja jest błędna. Politycy powinni nauczyć wychwytywać takie elementy i kontynuować ich rozwój, nie zaś dewastować. Będzie to z pożytkiem dla nas wszystkich.

8. Społeczeństwo obywatelskie

Coś z czym nie poradziła sobie III RP. IV też nie, bo na strachu, nienawiści i małostkowości społeczeństwa obywatelskiego się nie zbuduje. Tu jest potrzeba porządna edukacja i budowanie naszej świadomości, ale przede wszystkim zainteresowanie się czymś więcej, niż czubkiem własnego nosa. Trwałe i stabilne społeczeństwo obywatelskie to jeden z elementów zdrowego państwa. Zaś tolerancja, zrozumienie i wsparcie to cnoty, nie przywary. Chcemy wymagać od innych, to wymagajmy też od siebie, zasłużmy na to i zapracujmy. I doceńmy to co mamy. Bo bez naszego społecznego zaangażowania, bez naszej aktywizacji w debatę publiczną Polska nie będzie tak fajnym miejscem do życia, jak mogłaby być.

9. Cyfryzacja państwa

Żyjemy w XXI w. Estończycy już o tym wiedzą, cyfryzacja państwa była i jest osią ich strategii rozwoju od wielu lat. Cyfryzacja na pełną skalę to dość trudny i skomplikowany proces, do tego nie przekładający się specjalnie na wybitne zyski polityczne. Ale w połączeniu z inwestycjami w innowacje będzie kołem zamachowym dla gospodarki. Ten sektor jest niestety przez wielu niedoceniany, a to niesłychany błąd. Warto, aby klasa polityczna postawiła sobie cyfryzację państwa za jeden z głównych celów rozwoju.

10. Reforma prawa podatkowego

Zdecydowałem się również wspomnieć o tym, ponieważ polski system jest niesłychanie skomplikowany. Traci na tym społeczeństwo i państwo, jeśli chcemy lepszej zmiany, to musimy zrobić z tym porządek. Poprzedni rząd zrobił w tym kierunku kilka kroków, ale przed nami jeszcze kilkadziesiąt. Prawo podatkowe powinno zostać napisane od nowa i uproszczone, tego co jest już się nie da naprawić. Podatki dotyczą nas wszystkich, więc nam wszystkim powinno na tym zależeć. Generalnie, przepisy prawa powinny być proste, jasne i czytelne. Poziom ich skomplikowania tworzy jedynie pola do nadużyć. To samo dotyczy pism urzędowych. A wystarczyłoby zacząć je pisać po ludzku. Przykład wałbrzyskiego ZUS pokazał, że da się. Czas najwyższy się za to zabrać.

11. Świeckie państwo

Najzwyczajniej świecie. Wiara to prywatna sprawa każdego z nas. Mamy już za sobą czasy, kiedy religia rządziła światem. Nie bez przyczyny nazywamy ten okres Mrocznymi Wiekami. Pomijając już jakość pewnych instytucji religijnych, wszyscy powinni pamietać, że sfery sacrum i profanum to dwie różne rzeczy.

12. Myślenie strategiczne

Ostatnie, ale i najważniejsze. Jak długo jeszcze będziemy myśleć o Polsce przez pryzmat historii, albo bieżących i doraźnych rozwiązań? Niestety do tej pory żaden rząd nie stanął tutaj na wysokości zadania. A czas najwyższy, aby zacząć planować Polskę 2050 i 2100, nie 2017, czy 2020. Musimy określić, gdzie nasze państwo ma być za pięćdziesiąt lat i jakie ma być. Jak ma wyglądać, w jakim świecie mają żyć nasze dzieci i wnuki? Nawet najlepszy projekt na niewiele się przyda, jeśli nie zostanie zestawiony z tym, co może się dziać w przyszłości. Bez precyzyjnego planu rozpisanego na dziesiątki lat, realizowanego etap po etapie, możemy co najwyżej pomarzyć o „Wielkiej Polsce”. Czas najwyższy zacząć myśleć, nie politykować.

Więc tak, mamy co liczyć na lepszą zmianę. Ale to od nas zależy, czy się nie przeliczymy. To nie politycy zdecydują o tym, jaka będzie lepsza zmiana, tylko społeczeństwo. Więc nauczmy się kierować zdrowym rozsądkiem, zainteresujmy się, kontrolujmy rządzących. I zacznijmy od siebie tego wymagać.
Trwa ładowanie komentarzy...